Turystyka
 
» Zarząd i statut
» Aktualności
» Historia
» Turystyka
» Kultura
» Edukacja
» Firmy
» Galeria
» Jan Paweł II
 
» Parafia
» Strona główna







        Szlak Papieski           Dekalog turysty        Atrakcje turystyczne     Galeria

 

 

Znaki: żółte, niebieskie, żółte. Czas przejścia ok. 5,00 godz.

           Złożone na ołtarzu komercji Palenica i Szafranówka już dawno przestały być miejscem cichym i odludnym. Zerodowane stoki, stalowe konstrukcje kolei i wyciągów, zjeżdżalnia grawitacyjna, grupy rozwrzeszczanej młodzieży, wątpliwej urody infrastruktura gastronomiczna - to rzeczy, które turyście z plecakiem, szukającemu ciszy i spokoju na pewno nie przypadną do gustu.

Proponowana trasa to skrócony wyłącznie do obszaru dawnej "Rusi Szlachtowskiej” wariant trasy grzbietem Małych Pienin. Przepiękna droga prawie w całości wiodąca przez rozległe polany, obfitująca w doskonałe panoramy. Po drodze dwa rezerwaty przyrody oraz zabytki architektury.

 

Ruszamy z przystanku PKS w Szlachtowej za znakami szlaku żółtego drogą w kierunku Jaworek. Po około 200 m. szlak skręca w prawo i drogą gruntową koło tartaku, przez most na Grajcarku wyprowadza na stok. Łagodnie pod górę, między pojedynczymi zabudowaniami w kilka minut wychodzimy na pierwsze polany. Zdziczałe śliwy, dorodne jesiony, rysujące się niewyraźnie resztki dawnych miedz i coraz rozleglejsza polana przywodzą na myśl czasy, kiedy gospodarzyli tu Rusini.

 

Szlachtowa jest dziś wsią w gminie Szczawnica. Do 1947 roku była centrum administracyjnym, tzw. Rusi Szlachtowskiej, którą tworzyły poza nią Jaworki, Biała Woda i Czarna Woda. W początkach XVIII w. na stokach Jarmuty prowadzono prace górnicze, po których zachowały się do dziś sztolnie. Wydobywano tu niskoprocentowe rudy srebra i ołowiu. We wsi istniała niewielka huta, która jednak szybko upadła. Szlachtowa słynęła w okolicy z wędrownych druciarzy. Ciekawym zabytkiem we wsi jest cerkiew z 1909 roku wzniesiona na planie krzyża greckiego, z dobrze zachowanym wyposażeniem - dziś kościół rzymskokatolicki. W miejscowości sporo rusińskich zagród z wpływami pobliskiej Szczawnicy.

 

Droga momentami staje się kamienista. Płytkim wądrożem, przez liche zagajniki wychodzimy na kolejną polanę. Jesienią, szczególnie tu pięknie. Z prawej strony wyraźna dolinka Palkowskiego Potoku i Jarmuta z charakterystycznym przekaźnikiem na szczycie. Za nami coraz rozleglejsza panorama na Pasmo Radziejowej. Brnąc przez podmokłe łąki, dochodzimy do polany Cyrhle i bacówki pod Wysokim Wierchem. Obiekt ładnie położony w cieniu świerków i starych sosen zachęca do odwiedzenia go. Oscypków jednak nie polecam. Paskudnie śmierdzą i są okrutnie słone. To chyba najgorsze sery produkowane w całych Pieninach. Pani prowadząca interes bardzo niesympatyczna.

 

 

panorama_z_durbaszki.jpg (46.14 Kb) 

Panorama z Durbaszki (fot. M. Szajowski)

 

Porzucając szlaki, warto stąd podejść na pobliski, skalisty wierzchołek Rabsztyna. Ze względu na rozległą panoramę już w XIX w. skała była popularnym celem wędrówek kuracjuszy ze Szczawnicy. Mówiono wówczas o znajdujących się na szczycie jakoby ruinach zamczyska. Zejście ścieżką graniczną na polanę w przełączce, potem przez przepiękne zarośla olszy szarej na szczyt Wysokiego Wierchu.

          

         

            Za bacówką rozstajemy się ze szlakiem niebieskim, który omija Wysoki Wierch i za znakami żółtymi kierujemy się pod szczyt, do turystycznego przejścia granicznego. Stąd jeszcze kilkadziesiąt metrów w lewo, wzdłuż granicy, już bez znaków i jesteśmy na Wysokim Wierchu. Niewysoka to góra, ale bezleśna i jak na Małe Pieniny wybitna, dzięki czemu panoramę oferuje pierwszorzędną. Dookoła mnóstwo gór.

Zejście ze szczytu również bez szlaku, wzdłuż granicy, na wyraźną przełączkę i za znakami niebieskimi łagodne podejście na Durbaszkę. Mijamy liczne koszary, latem czuć zapach nawozu pozostawionego przez owce.

 

W okolicach Durbaszki wyraźnie widać różnicę w intensywności użytkowania polan po polskiej i słowackiej stronie. Na Słowacji, gdzie wypas prowadzony jest na znacznie mniejszą skalę, barwne kwieciste polany poprzetykane kępami jałowców i sosen. Stoki północne, wygolone przez owce, porasta głównie śmiałek darniowy, bliźniaczka, łany ostów i ostrożeni.

 

W połowie podejścia, w lewo odchodzi wyraźna, szeroka ścieżka do schroniska harcerskiego pod Durbaszką, skąd wygodną drogą można zejść do Jaworek.

 

Na Durbaszce droga prowadzi w las. Zawsze tu mokro i wilgotno. Przed nami jedna z Borsuczych Skał. Szlak wiedzie przez jej wierzchołek, ale wychodnię można obejść ścieżką z lewej strony. Po chwili już nieuniknione, strome, a po deszczu śliskie podejście się na kolejną. Dochodzimy do dawno zarośniętej Kapralowej Polany, skąd w 10 minut bez znaków, momentami stromo, w końcowym odcinku po grzędzie skalnej, na szczyt Wysokiej. Z wychodni wapiennych, na których słupki graniczne, ładne widoki na stronę słowacką. Dookoła ciekawa roślinność: lilia złotogłów, modrzyk górski, tojad dzióbaty, łany miesiącznicy. Panorama z wierzchołka urocza. Na zachodzie masyw Płaśni w słowackich Małych Pieninach i kopuła Wysokiego Wierchu, za którą najeżone skałami Pieniny Właściwe z charakterystyczną garbatą sylwetką Trzech Koron, Żar w Pieninach Spiskich, a na horyzoncie Pilsko, Babia Góra i Polica. Bardziej w prawo Gorce z Turbaczem i Lubaniem nad doliną Dunajca. Pasmo Radziejowej od Dzwonkówki po Wielki Rogacz. Dalej w prawo Pasmo Jaworzyny Krynickiej, rozdzielone leżącą bliżej kopą Eliaszówki, na tle której Smerekowa, Wierchliczka i Szczob. W lewo od Wierchliczki Watrisko i Zaskalskie z grzebieniami wapiennych skał na szczytach. Za Jaworzyną Krynicką, Buszow w Beskidzie Niskim. Kotlina Lubowelska z wyraźnie widocznymi ruinami zamku w Starej Lubowni. Na horyzoncie Czergow, Straże, Góry Slańskie i Bachureń ginący za Górami Lewockimi. Na południu rzędy wzniesień Magury Spiskiej, potem Tatry i kopa Kralowej Holi w Niżnych Tatrach. W dolinach miejscowości - na północy Szczawnica, Szlachtowa i Jaworki, na południu Wielki Lipnik i Haligowce.

 

128_male_pieniny.jpg (55.20 Kb)

Szczyt Wysokiej od ponad 150 lat jest popularnym miejscem wycieczek, dlatego, mimo że objęty ochroną rezerwatową, jest oficjalnie udostępniony przez Konserwatora Przyrody do zwiedzania. Krościeńskie nadleś-nictwo ustawiło odpowiednie tablice, poręcze i poprawiło ścieżkę ułatwiającą wejście.

 

  Panorama z Wysokiej na wschód (fot. M. Szajowski)

 

 

 Ze szczytu schodzimy tą samą ścieżką i za znakami niebieskimi podążamy w trawers góry. Z lasu wychodzimy na przepięknej połoninie Janeczków - w dolnym skraju polany szałas - i ponownie docieramy do granicy państwa. Świetny stąd widok na Wysoką oraz skałki Zaskalskiego i Homoli. Wyjaśnia się tu rusińska nazwa wąwozu nawiązująca do jego kształtu: homoła = gomoła = obły. Mijamy kolejne turystyczne przejście graniczne i łagodnie podchodzimy pod szczyt Smerekowej. W lesie po prawej wychodnia skalna. Idziemy skrajem połoniny Zaskalskie. Niestety zalesiona niedawno na większym obszarze polana wkrótce stanie się dorodnym młodnikiem.

 

Na ptrzykładzie polan pod Wysoką doskonale widać jak Lasy Państwowe we wzorowy sposób wywiązują się ze swej statutowej działalności, pozbawiając góry resztek krajobrazu kulturowego, jakim są śródleśne łąki i polany założone przed wiekami przez miejscową ludność. Trzeba się śpieszyć chcąc zwiedzać Małe Pieniny, bo za kilkanaście lat ten zakątek będzie wyglądał tak samo jak każdy grzbiet w Paśmie Radziejowej. Na szczęście sztucznie nasadzane świerczyny regularnie wywracają się w różnych miejscach tworząc nowe, oryginalne miejsca widokowe.

 

Przez ziołorośla z łanami starców to znów pośród dostojnych świerków schodzimy na przełęcz pod Watriskiem - tu również uprawy leśne. Krótkie podejście i przez podmokłe polany wśród modrzewiowych zagajników docieramy pod Wierchliczkę. Po drodze w prześwitach na południe widoki na wał Gór Lewockich. Zejście na przełęcz Rozdziela bardzo przyjemne. Las kończy się szybko, a przed nami otwiera się wspaniała połonina. Uwagę przykuwają Brysztańskie Skały stanowiące jedną z enklaw rezerwatu Biała Woda. Stajemy w nieprzyzwoicie ładnym miejscu, na przełęczy uznawanej za geograficzną granicę Pienin. Stąd w lewo, początkowo mało wyraźną ścieżką, nad źródliskami Brysztańskiego Potoku. Latem zawsze stają tu koszary dla owiec, słychać granie pasterskich dzwonków i okrzyki juhasów. Jesienią na wyjedzonych pastwiskach kępy dorodnych ostów. Malowniczości dodają polanie potężne rosochate buki, jawory i jesiony. Na stokach czas czytelne ślady dawnych miedz. To pozostałość po polach, uprawianych niegdyś przez mieszkańców Białej Wody. Dochodzimy do bacówki, gdzie nasza ścieżka łączy się ze szlakiem żółtym.

 

Chcąc maszerować za szlakami należy z przełęczy podejść wzdłuż granicy, około 400 m. na przeciwległy stok, do turystycznego przejścia granicznego. Tam odnajdujemy znaki żółte prowadzące do Białej wody i Jaworek. Szlak niebieski ucieka w Beskid Sądecki. Na Słowację ze znakami żółtymi zejście do Litmanowej.

 

Leżąca na stoku, w widłach Brysztańskiego Potoku i Białej Wody bacówka stała się w ostatnim czasie popularnym miejscem spacerów dla wczasowiczów odwiedzających rezerwat. Gospodarujący tam pasterze oferują tanio doskonałe oscypki i bundz. Odporniejsi mogą również skosztować żętycy.

Z bacówki jeszcze kilkadziesiąt metrów w dół i stajemy w składzie drewna pod Kociubylską Skałą, na granicy rezerwatu Biała Woda. Stąd, wygodną drogą między wapiennymi skałkami podążamy w kierunku wsi. Przy bramie do rezerwatu punkt kasowy i tablice edukacyjne ustawione przez Nadleśnictwo.

 

Przed wysiedleniem w 1947 roku teren dzisiejszego rezerwatu stanowił centrum ludnej, liczącej 110 gospodarstw wsi Biała Woda. Do dnia dzisiejszego przetrwało jedno w miejscu dawnego osiedla Kornaje. Wczesną wiosną, kiedy trawy niskie, można się jeszcze dopatrzyć pozostałości fundamentów domów i piwnic, wokół których mnóstwo zdziczałych śliw i jabłoni, rosnących kiedyś w ogródkach. Przy szlaku pod jesionem piękny drewniany krzyż z wizerunkiem Chrystusa namalownym na blasze i kapliczka kryta gontem koło parkingu nad potokiem Jasienik - to wszystko, co pozostało z dawnej wsi.

 

Mijamy coraz liczniejsze, napierające w stronę rezerwatu zabudowania rozrastającej się wsi. Domy z pretensjami do stylu podhalańskiego porozrzucane chaotycznie po dolinie. Widać, że nikt w racjonalny sposób nie kieruje zabudową na tym terenie. Wycieczkę kończymy w centrum Jaworek, na pętli autobusowej i parkingu przy moście na Grajcarku. Powrót do Szczawnicy lub Krościenka autobusami PKS lub regularnie kursującymi busami.

 

Jaworki - kiedyś oddzielnie funkcjonująca wieś, dziś z włączonymi w ich obręb pozostałościami Białej i Czarnej Wody stanowią dzielnicę Szczawnicy. Być może ten stan rzeczy ulegnie wkrótce zmianie gdyż mieszkańcy Jaworek dążą konsekwentnie do niezależności. Podobnie jak Szlachtowa, do 1947 roku miejscowość zamieszkiwali Rusini Szlachtowscy. Dzisiejszą społeczność tworzą osadnicy, głównie z Podhala. We wsi zachowało się sporo dawnej architektury rusińskiej. Nieduże, jednoizbowe chałupy, bardzo często z tzw. wyżką, na dość wysokiej, kamiennej podmurówce, w której wejście do piwnicy. Wokół skromne zabudowania gospodarcze. Najcenniejszym zabytkiem Jaworek jest kamienna cerkiew, wzniesiona w 1798 roku w stylu józefińskim. W architekturze sakralnej styl wprowadzony przez cesarza Józefa II charakteryzował się ujednoliceniem wyglądu kościołów, szczególnie należących do innowierców. Budowla musiała być skromna i pozbawiona dekoracji. Wewnątrz kompletnie zachowany, cenny ikonostas i piękne malowidła ścienne. Na strychu cerkwi - ciekawostka - gnieździ się jedna z największych w Polsce kolonii nietoperza podkowca małego

Tekst pochodzi ze strony internetowej Pienińskiego PN, autorem zdjęć i tekstu jest M. Szajowski.

 
 
© Szlachtowa,Szczawnica Zdrój, realizacja projektu: Verakom